Pogoń Szczecin stoi w obliczu rosnącej niepewności związanej z sytuacją trenerską. Obecny szkoleniowiec, Thomas Thomasberg, znajduje się pod silną presją, a potencjalni następcy nie chcą objąć drużyny w kluczowym momencie sezonu.
Duński trener w ostatnich tygodniach znacząco osłabił swoją pozycję z powodu słabych wyników. Pogoń przegrała trzy z ostatnich pięciu meczów, w tym wyraźnie z Legią Warszawa, co sprawiło, że przewaga nad strefą spadkową wynosi zaledwie cztery punkty. Chociaż drużyna w lutym zdobywała punkty, jej ogólna forma nie zachwycała, a krytyka stopniowo narastała.
W tle klub rozpoczął już poszukiwania potencjalnego następcy. Jednak według dziennikarza Sebastiana Szczytkowskiego, te działania napotkały poważną przeszkodę – wielu kandydatów odmówiło podjęcia wyzwania. Do końca sezonu pozostało tylko siedem tygodni, a okoliczności wydają się zniechęcać potencjalnych trenerów.
To niechęć wzbudza poważne obawy o kierunek, w którym zmierza klub. Pojawiają się też doniesienia, że Thomasberg sam może nie być w pełni zdecydowany, by kontynuować pracę, choć obowiązki kontraktowe i potencjalne kary finansowe zmuszają go do pozostania na stanowisku.
Gdy zewnętrzne opcje zawodzą, uwagę zwrócono wewnętrznie. Asystent Paweł Ozga, związany z klubem od 2019 roku, wyłania się jako możliwe tymczasowe rozwiązanie. Choć stosunkowo niedoświadczony na najwyższym poziomie, mógłby zostać odpowiedzialny za stabilizację drużyny w kluczowym okresie.
Eksperci zastanawiają się, dlaczego rola ta stała się tak nieatrakcyjna, wskazując na obecną niestabilność klubu i presję, jaka na nim ciąży. W miarę jak walka o utrzymanie w Ekstraklasie nabiera tempa, Pogoń Szczecin musi szybko znaleźć klarowność – czy wspierać obecnego trenera, czy powierzyć zespół nowemu kierownictwu – aby uniknąć dalszego spadku w końcowych tygodniach sezonu.





