Kamil Grosicki otwarcie wyraził swoją frustrację po porażce Pogoń Szczecin 1:2 z Lechia Gdańsk, przedstawiając szczery i emocjonalny komentarz pomeczowy, który podkreślił rosnące problemy w drużynie.
Kapitan Pogoni rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych i pojawił się na boisku w 62. minucie, jednak nie był w stanie wpłynąć na wynik, ponieważ jego zespół po raz kolejny nie zdobył punktów na wyjeździe. W rozmowie z Canal+ Sport po końcowym gwizdku Grosicki nie unikał krytyki, szczególnie podkreślając powtarzające się problemy w meczach wyjazdowych.
Odnosząc się do występu drużyny, Grosicki powiedział:
„Na papierze to były wyrównane zespoły, ale co z tego? Po raz kolejny jedziemy na wyjazd i wracamy bez punktów. Przed meczem trener pokazał nam tabelę drużyn pod względem gry na wyjazdach — jesteśmy na przedostatnim miejscu. Powiem szczerze, to jest wstyd, że nie potrafimy przywozić punktów do Szczecina. Czasami, jeśli nie potrafisz wygrać, musisz zrobić wszystko, żeby nie przegrać. Było 1:1, mieliśmy mecz pod kontrolą. Jeden zawodnik przechodzi przez całą obronę i dogrywa do pustej bramki. Ciężko, naprawdę ciężko.”
Skrzydłowy wyraził także rozczarowanie, że drużyna nie potrafiła pójść za ciosem po dramatycznym zwycięstwie nad Korona Kielce, gdzie wygraną zapewniła bramka w 96. minucie. Przyznał, że liczył na przełom mentalny.
„Myślałem, że po ostatnim meczu z Koroną, który wygraliśmy golem w 96. minucie, nasza mentalność się poprawi i wszystko zacznie iść w górę. Że będziemy dalej się rozwijać. A nie mija nawet tydzień i wracamy do punktu wyjścia.”
Grosicki podkreślił następnie, jak ważne jest zdobywanie punktów na wyjazdach, jeśli zespół chce realnie o coś walczyć w tym sezonie, zwracając uwagę zarówno na oczekiwania kibiców, jak i presję wewnątrz drużyny.
„Jeśli chcesz o coś walczyć, musisz przywozić punkty z wyjazdów. Dla naszych kibiców to był bardzo ważny mecz — i dla nas również. Powtórzę: strzelasz gola w 96. minucie z Koroną, a potem przyjeżdżasz do Gdańska i znowu tracisz punkty. I znowu robi się nerwowo. Teraz mamy przerwę reprezentacyjną. Musimy zrobić wszystko, żeby bardzo ciężko przepracować ten okres, bo wiele rzeczy nie funkcjonuje na boisku.”
Pomimo ostrej krytyki Grosicki znalazł także pozytyw, wskazując na rozwój młodych zawodników. Pochwalił 16-letniego Natana Ławę, który rozpoczął spotkanie w pierwszym składzie u trenera Thomas Thomasberg, wyrażając dumę i optymizm wobec jego przyszłości.
„Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że kolejni młodzi zawodnicy będą dostawać swoje szanse. Cieszę się, że syn mojego przyjaciela Bartka Ławy zagrał w pierwszym składzie i zaprezentował się bardzo dobrze. Ma szesnaście lat i zagrał bez żadnego stresu. Na takich zawodników trzeba stawiać.”
Porażka sprawia, że Pogoń Szczecin znajduje się pod rosnącą presją, szczególnie ze względu na słabą formę wyjazdową, a słowa Grosickiego pokazują, że w szatni rośnie świadomość konieczności pilnej poprawy po przerwie reprezentacyjnej.