Decyzja sędziowska z hitowego starcia Ekstraklasy pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa wywołała gorącą dyskusję po tym, jak interwencja VAR zmieniła pierwotną żółtą kartkę dla Rafała Augustyniaka na bezpośrednią czerwoną.
Kluczowy moment miał miejsce w 21. minucie, gdy sędzia Piotr Lasyk początkowo ukarał pomocnika Legii żółtą kartką. Po analizie VAR decyzja została jednak zmieniona na czerwoną, co szybko stało się jednym z głównych tematów spotkania.
Ekspert sędziowski Canal+ Sport Adam Lyczmański otwarcie nie zgodził się z ostatecznym werdyktem, twierdząc, że decyzja podjęta na boisku powinna zostać utrzymana.
Zwrócił uwagę na ryzyko oceniania takich sytuacji na podstawie statycznych ujęć, podkreślając, że zatrzymane klatki obrazu mogą zniekształcać rzeczywisty przebieg dynamicznej akcji.
Analizując zdarzenie przez pryzmat Przepisów Gry, Lyczmański odniósł się do rozróżnienia pomiędzy „nierozważnym atakiem” a faulem popełnionym z „nadmierną siłą lub brutalnością”. Jego zdaniem zachowanie Augustyniaka należy zakwalifikować do pierwszej kategorii, co oznaczałoby jedynie żółtą kartkę.
Wyjaśnił, że kontakt był minimalny i krótkotrwały, a jego ocena wynika bardziej z dynamiki i ustawienia zawodników niż z realnej siły przewinienia. Odrzucił również porównania do innych głośnych czerwonych kartek jako nieadekwatne.
„Pierwsza decyzja Piotra Lasyka na boisku była prawidłowa” – stwierdził Lyczmański, podkreślając, że utrzymanie pierwotnego werdyktu pozwoliłoby uniknąć całej kontrowersji.
Mimo dyskusji wokół czerwonej kartki Lech Poznań zaprezentował się bardzo dobrze, pewnie pokonując Legię Warszawa 4:0 i umacniając się na pozycji lidera Ekstraklasy.