Spór między biznesmenem Zbigniewem Jakubasem a miastem Lublin dotyczący przyszłości i finansowania Motor Lublin zaostrza się, ujawniając głębsze napięcia niż tylko kwestia infrastruktury stadionowej.
To, co zaczęło się jako techniczny problem związany z nawierzchnią na Arenie Lublin, przerodziło się w szerszy publiczny konflikt o pieniądze, odpowiedzialność i długoterminową wizję piłki nożnej na najwyższym poziomie w mieście.
Od problemów z murawą do publicznej konfrontacji
Choć murawa na Arenie Lublin została już wymieniona, a najbliższe spotkanie z Lechem Poznań ma odbyć się bez zakłóceń, towarzyszący całej sprawie spór pozostawił wyraźny niesmak w lokalnym środowisku piłkarskim.
Jakubas, większościowy akcjonariusz Motoru Lublin i jeden z najbogatszych Polaków, w mocnych słowach wyraził swoje rozczarowanie w mediach ogólnopolskich, sugerując, że współpraca z miastem pozostawia go z poczuciem braku wsparcia i niedocenienia.
„Czuję się w totalnym dyskomforcie i źle potraktowany przez miasto. Włożyłem ogromną energię, żeby Motor był na tym poziomie” – mówił, dodając, że w innych miastach inwestorzy o podobnej skali byliby traktowani „znacznie poważniej”.
Jeszcze ostrzej odniósł się do porównań między Lublinem a innymi ośrodkami sportowymi w Polsce, twierdząc, że poziom wsparcia finansowego jest niewystarczający dla klubu aspirującego do utrzymania się w Ekstraklasie.
Zarzuty o brak równowagi i narastającą frustrację
Jakubas krytykował także strukturę finansową klubu, wskazując, że rosnące koszty wynagrodzeń i utrzymania pogłębiają deficyt budżetowy z sezonu na sezon.
Zwracał uwagę na niższą od oczekiwań frekwencję oraz ograniczone zaangażowanie sponsorów biznesowych.
W jego ocenie klub w coraz większym stopniu opiera się na finansowaniu prywatnym, przy jednocześnie ograniczonym wsparciu publicznym.
Biznesmen skrytykował również brak zwolnienia z podatku od nieruchomości dla infrastruktury akademii piłkarskiej, porównując sytuację do ulg przyznawanych innym klubom w Polsce. Wskazywał, że koszty utrzymania obiektów treningowych – zwłaszcza zimą – są bardzo wysokie i niewystarczająco rekompensowane.
Miasto odpowiada: wsparcie jest znaczące i systemowe
Miasto Lublin stanowczo odrzuciło sugestie o braku zaangażowania w rozwój piłki nożnej.
W oficjalnym stanowisku podkreślono, że sport pozostaje jednym z kluczowych filarów polityki miejskiej, a wsparcie finansowe jest mierzalne i systemowe.
Według danych przedstawionych przez ratusz, Motor Lublin otrzymał w ostatnich sezonach najwyższe wsparcie spośród drużynowych dyscyplin sportowych – łącznie około 9,65 mln zł w latach 2024/2025 i 2025/2026.
Kwoty te obejmują zarówno dotacje bezpośrednie, jak i koszty udostępniania infrastruktury sportowej wykorzystywanej do treningów i meczów.
Miasto podkreśliło również wsparcie dla Akademii Piłkarskiej Motor Lublin, obejmujące finansowanie szkolenia dzieci i młodzieży, dostęp do obiektów sportowych oraz programy szkolne realizowane we współpracy z miastem.
Zaznaczono także, że umieszczanie logotypu miasta na koszulkach zawodników jest standardowym elementem umów dotacyjnych.
Relacja na napiętej linii
Pomimo przedstawionych przez miasto danych, spór ujawnia rosnącą przepaść między oczekiwaniami prywatnego inwestora a systemem finansowania sportu publicznego.
Dla Jakubasa problem ma wymiar nie tylko finansowy, ale także symboliczny – dotyczy uznania, partnerstwa i ambicji.
Dla miasta kluczowe pozostają natomiast oficjalne dane budżetowe, wsparcie infrastrukturalne oraz inwestycje w sport młodzieżowy i profesjonalny.
W miarę jak Motor Lublin przygotowuje się do kolejnych spotkań, dyskusja o tym, kto faktycznie ponosi ciężar utrzymania piłki nożnej na najwyższym poziomie w mieście, wydaje się daleka od zakończenia.