Polski napastnik Arkadiusz Milik, obecnie kontuzjowany i niegrający w żadnym meczu o punkty dla Juventusu w tym sezonie, może rozważać niespodziewany powrót do rodzimej Ekstraklasy.
Włoskie media od miesięcy spekulują na temat przyszłości 32-letniego napastnika, który zmaga się z powrotem do formy i pełnej sprawności w Turynie.
Kontrakt Milika z Juventusem obowiązuje do lata 2027 roku, ale przy ograniczonych możliwościach gry pojawiły się dwie potencjalne opcje: wcześniejsze rozwiązanie kontraktu lub wypożyczenie. Dodatkowo sprawę komplikuje zaangażowanie jego brata, Łukasza Milika, który pełni funkcję dyrektora sportowego Górnika Zabrze – klubu, w którym Arkadiusz po raz pierwszy pokazał swój talent na profesjonalnym poziomie.
W latach 2011–2013 Milik rozegrał dla Górnika 40 meczów, zdobywając 12 bramek i notując 4 asysty. Do Zabrza trafił z Rozwoju Katowice, a na początku 2013 roku przeszedł do Bayeru Leverkusen. Teraz, po ponad dekadzie, możliwość powrotu do macierzystego klubu budzi emocje wśród fanów i mediów.
„Jest to prawdopodobne. Rozmawiamy na ten temat. Arek śledzi mecze i jest na bieżąco. Rozmawiamy o piłce nożnej, rozwoju Górnika i zobaczymy, kiedy da zielone światło na konkretne rozmowy i oficjalną ofertę. Jeszcze jej nie było, ale myślę, że w końcu się pojawi. Moim marzeniem jest być razem w klubie” – powiedział Łukasz Milik w Kanale Sportowym, sugerując możliwe połączenie sił z bratem.
Choć oficjalnej oferty jeszcze nie złożono, perspektywa powrotu Milika do klubu, w którym rozpoczął swoją profesjonalną karierę, wzbudza ekscytację wśród kibiców. Jeśli transfer dojdzie do skutku, będzie to powrót na najwyższym poziomie jednego z najbardziej utalentowanych polskich napastników, który większość kariery spędził w czołowych europejskich ligach.